– Tutaj, niedaleko autostrady, doszło dzisiaj do makabrycznego odkrycia. Znaleziono

– Twoja obsesja na jej punkcie to nie mój problem, jasne?
przechadzał się po molo. Zwolnił tam, gdzie zgodnie z tym, co zapamiętał, Jennifer
Plan morderczyni rozsypywał się jak domek z kart. Po kolei wyławiała mokre zdjęcia.
A jednak w tej postaci było coś znajomego.
uczucia.
Facet ściąga na siebie kłopoty.
Pisnęła rozpaczliwie i wyjęła je z wody. Mało brakowało, by mocując się z zamkiem,
Odchylił się w fotelu. Dlaczego informacje z papierów nie zostały przeniesione do
reflektorów. Myśli kłębiły się w jego głowie.
wiedziała, że te czerwonawe ślady to krew. Tej nocy, gdy zginął Josh, miała na nogach sandały. Zrobiło jej się niedobrze. Zrzuciła je jakby parzyły. W popłochu znalazła adidasy, włożyła je na nogi i zbiegła szybko po schodach. Gdy była przy tylnych drzwiach, znów zadzwonił telefon. Spojrzała na wyświetlacz. Numer nieznany. Serce jej zamarło. Powinna odebrać; może to w sprawie matki. Odebrała. - Halo? Żadnej odpowiedzi. - Halo? Nic, tylko elektryzująca cisza. Przeszły ją ciarki. Musi zdusić ten strach. - Kto to? Nie, nie chcę wiedzieć. Kimkolwiek jesteś, idź do diabła! - Ty pierwsza. - Usłyszała chrapliwy szept i poczuła się, jakby właśnie wydano na nią wyrok śmierci. Rzuciła słuchawkę. Kto to jest, u licha?! Dlaczego dzwoni? Uspokój się! Cofnęła się i wpadła na blat. Musi jechać do szpitala. Nie ma czasu się teraz zastanawiać, kto ją tak dręczy. Ale gdy wyszła w parną noc, wciąż prześladowały ją te złowieszcze słowa. „Ty pierwsza”. Rysujący się w mroku siedmiopiętrowy nowoczesny szpital kontrastował ze starymi budynkami. Caitlyn zaparkowała i zostawiła wiadomość na komórce Kelly. - Kelly, tu Caitlyn. Właśnie dzwonił do mnie Troy. Chodzi o mamę,. Jest około czwartej nad ranem, mamę zabrano do szpitala Eastside General. Nic więcej nie wiem, ale gdy się dowiem, zadzwonię. Popatrzyła przez szybę na pusty parking i zawahała się. - Pomyślałam, że chciałabyś wiedzieć. Nic by ci się nie stało, gdybyś ją odwiedziła. Może pora naprawić kilka spraw. - Rozłączyła się, myśląc, że pewnie ją wkurzyła, ale co tam. Sytuacja była wyjątkowa. Wysiadła z lexusa prosto w parną, ciepłą noc. Od rzeki wiał lekki wiatr, słychać było warkot nielicznych samochodów. Ruszyła chodnikiem i zobaczyła czarnego range rovera Troya i tuż obok hondę Hannah. Gdy podeszła do wejścia, szklane drzwi się otworzyły. Światła wewnątrz były przygaszone, korytarze ciche i tylko w izbie przyjęć paliło się jasne światło. Caitlyn spotkała się z rodziną w poczekalni. Przygnębiony Troy stał przy kontuarze, a Hannah siedziała na długiej kanapie i bezmyślnie przeglądała gazetę. Lucille siedziała w fotelu i patrzyła prosto przed siebie. Caitlyn nie potrafiła powiedzieć, czy Lucille jest śmiertelnie zmęczona, czy też w ciężkim szoku. Amanda, po której zupełnie nie było widać, że miała wypadek, przycupnęła na brzegu plastikowego krzesła, Ian przyjechał w mundurze i nieskazitelnej koszuli, czapkę położył na stoliku. Wydawał się zaniepokojony, zdenerwowany. Cały czas spoglądał na zegarek lub obgryzał paznokieć. - Co z mamą? - zapytała Caitlyn. - Lepiej. - Troy próbował zajrzeć przez kotary do sali. Z głośników w ścianach sączyła się senna muzyka.
Ale było już za późno.
– Wyciągałaś z nich informacje, a potem je zabiłaś? – Oczywiście domyślała się, że to
mężczyzny, tego samego, z którym już kiedyś miała romans. Biologicznego ojca Kristi. Rick
– Nie mam pojęcia, w jaki sposób ta kobieta mogłaby mieć coś wspólnego z sobowtórem

– Nie, już kogoś po nią wysłałem. I zawiadomiłem ją. Jak chcesz, zadzwoń i wytłumacz.

Shana Wynn, ostatnio po mężu McIntyre, była jedną z jej najlepszych przyjaciółek i, o ile
Nigdy się nie powstrzymywała. Nieraz zarzucano jej wybuchowy temperament, a
nieprawdopodobne.

pojawiła się porywaczka. Tym razem już nie uśmiechała się tak promiennie.

Powiedział jej. Zaczął od aktu zgonu i fotografii, poprzez wizje Jennifer lub jej
młodziutki policjant zaczynał pracę. W krótko ostrzyżonych włosach pojawiły się srebrne
Wiem już, kogo teraz złożę w ofierze – to będzie betka. I może się to zdarzyć nawet

pracy. Pracuję w ubezpieczeniach. Fernando chodził ze mną na jedne zajęcia. Mówił, że tu

Jonas Hayes wiedział o wszystkim, co robił Bentz, obstawał, by postępowali zgodnie z
– Tak.
– Hej! – zawołała.